piątek, 30 listopada 2012

Maryja Królowa Polski


Maryja Królowa Polski

o. Juliusz Mancinelli - objawienie Matki Bożej - Neapol 1608, 1617r; Kraków 1610r

Cześć Matki Bożej w Polsce jest tak stara jak dzieje samego narodu. Pierwsza świątynia w Gnieźnie była zbudowana pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Pie­rwszy utwór napisany w języku ojczystym to pieśń „Bogarodzica". Pełne jednak upo­wszechnienie i unarodowienie kultu Matki Bo­żej przypada na epokę Wazów. Zanim jednak w katedrze lwowskiej padły uroczyste słowa Jana Kazimierza, oddającego koronę polską Maryi, Najświętsza Panna sama ogłosiła się Królową Polski.
Za czasów króla Zygmunta III Wazy żył w Neapolu sławny ze swej świętości jezuita, o. Juliusz Mancinelli. Odznaczał się szczególnym nabożeństwem do Niepokalanej i świętych po­lskich. 14 sierpnia 1608 r. w wigilię Wniebo­wzięcia Najświętszej Maryi Panny, ukazała mu się Maryja z Dzieciątkiem Jezus. U jej stóp klęczał św. Stanisław Kostka, O. Juliusz nigdy nie widział Matki Bożej w tak wielkim maje­stacie. Pragnął pozdrowić Ją takim tytułem, jakim jeszcze nikt Jej nie uczcił. Wtedy Maryja powiedziała: Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski? Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, ponieważ osobliwą miłością do Mnie płoną jego synowie. W krótkim czasie potem, za pozwoleniem swych przełożo­nych, którzy objawienie to zbadali, o. Mancinelli przekazał tę radosną wiadomość ks. Piot­rowi Skardze i jezuitom w Polsce. Oni z kolei donieśli o tym królowi.
O. Juliusz miał już 72 lata, kiedy objawiła mu się Matka Boża, lecz pomimo swego pode­szłego wieku postanowił odwiedzić ten kraj, który Maryja szczególnie umiłowała. Wybrał się więc piechotą do Polski. 8 maja 1610 r. doszedł do Krakowa, gdzie był entuzjastycznie witany przez króla i wszystkie stany. Swoje pierwsze kroki skierował do Katedry Wawelskiej. Tutaj ponownie ukazała mu się Maryja w wielkim majestacie i powiedziała: Ja jestem Królową Polski. Jestem Matką Tego Narodu, który jest mi bardzo drogi więc wstawiaj się do Mnie za nim i o pomyślność tej ziemi błagaj Mnie nieustannie, a Ja będę ci zawsze, tak jak teraz miłosierną.
Na pamiątkę tego wydarzenia mieszkańcy Krakowa umieścili na wieży kościoła Mariac­kiego koronę. Kiedy w 1655 roku w granice Polski wdarli się Szwedzi, a opuszczony król musiał uciekać poza granice kraju, zrozpaczeni biskupi pisali do papieża: „Zginęliśmy, jeśli Bóg nie zlituje się nad nami". Wtedy Ojciec Święty Aleksander VII, powołując się na objawienie o. Juliusza Mancinelli odpowiedział: „Nie, Mary­ja was uratuje, to Polski Pani. Jej się poświęć­cie. Jej oficjalnie ofiarujcie. Ją Królową ogłoś­cie, przecież sama tego chciała". Król Jan Kazimierz, stosując się do rady papieża, 1 kwie­tnia 1656 r. złożył uroczysty ślub, ogłaszając Maryję Królową Polski.
Od tej chwili Matka Boża wzięła losy naszego narodu w Swoje dłonie. Ocaliła Polskę nie tylko od potopu szwedzkiego, lecz wiele razy okazy­wała nam Swoją potęgę i miłosierdzie. Nunc­jusz apostolski Pignatelli, późniejszy papież Innocenty XII powiedział do hetmana Stani­sława Jabłonowskiego: „Szczęśliwe narody, które mają taką historię, jak Polska, szczęśliw­szego od was nie widzę państwa, gdyż wam jedynym zechciała być Królową Maryja, a to jest zaszczyt nad zaszczyty i szczęście niewymow­ne; obyście to tylko zrozumieli sami".
 „Mały Apostoł” – maj – 1993 r. – Pallotyni - Maria Chojnowska
 Zwolna słońce chyliło się ku zachodowi. Na falach mo­rza i Zatoki Neapolitańskiej rozpostarła się olbrzymia smuga światła, rytmicznym ruchem wód idąca w dal ku słońcu. Neapol pa­trzył na morze i śpiewał. Właśnie gasł dzień 15 sierpnia 1617 r. i koń­czyła się uroczystość ku czci Wnie­bowziętej. Dzwony we wszystkich świątyniach już umilkły. Nawet w kościele Gesu Nuovo, należącym do Towarzystwa Jezusowego, za­kończyła się uroczysta procesja wśród dźwięku dzwonów i śpiewu li­tanii do Bogarodzicy.
Po ukończeniu procesji razem z braćmi zakonnymi powrócił do swej celi 80-letni starzec, jezuita, ks. Juliusz Mancinelli. Długoletni misjonarz na Wschodzie, szczegól­nie w Konstantynopolu, wsławiony świętością życia, od lat kilku miesz­kał w Neapolu, oddany modlitwie po całych dniach i nocach. Nie po­mijał jednak i publicznych procesji, które lubił. Dziś wprawdzie czuł się nieco słabszy, a procesja trwała dłużej, ale poszedł na nią.
Dzień Wniebowzięcia przypo­minał starcowi najpierw rocznicę śmierci św. Stanisława Kostki, któ­rego kochał i starał się naśladować. Wśród cnót świętego „małego Pola­ka", jak go nazywano, jaśniała niezwykłym blaskiem jego miłość i cześć dla Królowej nieba. Nazywał Ją najmilszą Matką swoją, dla Niej starał się wynajdywać nowe, niezna­ne dotąd tytuły. Tę właśnie cnotę je­go anielskiego życia upodobał sobie szczególnie ks. Juliusz Mancinelli i starał się ją usilnie naśladować. Za­raz po śmierci św. Stanisława po­wziął myśl szerzenia czci Królowej Wniebowziętej. Zwłaszcza spotęgo­wał się w nim ów zamiar po choro­bie, z której niemal cudem podźwignęła go Wniebowzięta.
Przyszła mu teraz do głowy myśl, że jednak tytuł „Królowa Wniebo­wzięta" wyraża bardziej wieczną chwałę Maryi w niebie niż na ziemi. A przecież i ta ostatnia jest wielka! „Dni moje ku zachodowi idą, o Pa­ni, jak te zorze... Daj stojące­mu nad grobem starcowi dorzucić do wieńca Twego różę jedną więcej"... Nagle zdało się patrzącemu, jakby  jakaś niewidzial­na dłoń wzięła z nieba połowę blasków zachodu, oderwała je od widnokręgu, zlała w jeden obłok, przecudnie świecą­cy i natchnęła ży­ciem. Ks. Mancinelli ujrzał wyraźnie, jak z tego gorejącego obłoku wy­łoniła się słodka Dziewica z Dzieciątkiem na ramionach okry­tych płaszczem purpury. U Jej stóp klęczał piękny młodzian w aureoli.
- Wniebowzięta! - wyszeptał wzruszony zakonnik i osunął się na kolana. - Tymczasem Wniebowzięta znalazła się przy nim i pochylając się ku klęczącemu, mówiła: - Juliuszu! Za cześć, jaką masz do mnie, Wniebowziętej, ujrzysz mnie za rok w chwale niebios. Tym­czasem nazywaj mnie tu, na ziemi, KRÓLOWĄ POLSKI. Umiłowałam to królestwo i do wielkich rzeczy je przeznaczyłam, ponieważ szczególnie wielbią mnie jego synowie - i wzrok Jej pełen słodyczy i miłości spoczął na młodzieńcu, który był z Nią. Raz jeszcze zwróciła się do ks. Mancinellego, mówiąc: - Jemu zawdzięczasz łaskę dnia dzisiejszego!
Cisza zapanowała w celi. Radość i szczęście zalewały duszę zakonni­ka. A on tulił się u stóp umiłowanej Królowej Wniebowziętej i okrywał je pocałunkami wdzięczności. ?ka­nie z nadmiaru szczęścia wstrząsnę­ło całą jego istotą, a wargi szeptały w uniesieniu: - Królowo Polski... módl się za nami! - Znikło wi­dzenie. Ale w duszy starca zakonnika dłu­go jeszcze świeciła cudna zorza. W mie­siąc potem kurier z Neapolu przy­wiózł ks. Mikoła­jowi Łęczyckie­mu w Wilnie list od ks. Mancinellego. „Ja rychło odejdę - kończył piszący - ale ufam, że przez ręce Wielebności sprawię, iż po moim zgonie w ser­cach i na ustach polskich mych współbraci żyć będzie w chwale Królowa Polski Wniebo­wzięta".
 Podstawą tekst ks. Stanisła­wa Maciątka TJ z „Kółka Różańco­wego", redagowanego przez Sługę Bożego ks. Ignacego Kłopotowskiego, nr 8 (1923), s. 10-12.
O szczególnym miejscu Maryi w naszej narodowej religijności ostatecznie zadecydowało następujące zdarzenie. W roku 1635 książę Albrecht Radziwiłł, Kanclerz Wielki Księstwa Litewskiego ogłosił drukiem książeczkę pt.: „Dyskurs nabożny z kilku słów wzięty o wysławianiu Najświętszej Panny Bogurodzicy Maryjnej.” Treścią jej jest objawienie jakie od Matki Bożej w Neapolu otrzymał włoski jezuita o. Juliusz Mancinelli. Kiedy ukazała mu się Maryja zapytał Ja: pod jakim imieniem jeszcze chciałaby być czczona? A Maryja poleciła mu by ją nazwano „Królową Polski”. Książeczka z wezwaniem Matki Bożej zrobiła na Polakach tak wielkie wrażenie, że już wtedy przed oficjalnym Jej uznaniem za Królową wszyscy w Polsce tym tytułem Ją nazywali.
Z kolei cystersi w Bledzewie wykonali mnóstwo obrazów Matki Bożej z polskim Godłem na Jej piersiach. Jednym z nich jest prezent jaki sprawili siostrom cysterkom z St. Marienstern w roku 1640. W ich klasztornych kronikach jest informacja, że na terenie całej Polski jest dużo tych właśnie bledzewskich kopii. Identyczne kopie są dzisiaj na plebaniach: w po cysterskim Bledzewie i po augustiańskim Wieluniu, oraz w Kalsku k/Rokitna. W tych obrazach wyrażono akt oddania Polski pod szczególną opiekę Maryi jako Królowej. Bledzewskie kopie, stały się zapowiedzią zwycięstwa nad Szwedami na Jasnej Górze. A l kwietnia 1656 r. we Lwowie, ukląkł król Jan Kazimierz z narodem u stóp Naj­świętszej Dziewicy, by Ją po raz pierwszy publicznie nazwać wobec nieba i ziemi - Królową Polski.
Następnie król Michał Wiśniowiecki  na znak zgody narodowej w Gołębiu k/Puław i Dęblina, w 1671 r. umieścił godło naszej Ojczyzny na bledzewskim oryginale od dawna już cudownym wizerunku Matki Bożej przeniesionym teraz do Rokitna. Konsekwetnie powstają nowe kopie już rokitnińskie podobne do wcześniejszych bledzewskich. Dzisiaj znane są w następujących miejscowościach: Koszuty Małe k/ Słupcy, w Łęgowie k/Pruszcza Gdańskiego, w Obrzycku k/Szamotuł, w Grodzisku Wlkp., i w najbardziej znanym Licheniu. Poza tym oryginalna kopia ale bez naszego Godła jest w Luszynie k/Żychlina.
Wszystko powyższe zebrał i jeszcze chętnie przyjmie więcej wiadomości na powyższy temat:
ks. Ksawery Wilczyński,
Koszuty Małe 5, 
62-400 Słupca,
tel. 063 277 25 35 lub 507 015 885

"Ją Królową ogłoście" to dlaczego Jego Królem nie można ogłosić?

czwartek, 29 listopada 2012

Sekty - Nowotwory Demokracji!

PILNE! Sekty - Nowotwory Demokracji!
   
 
Drodzy Przyjaciele!
 
W ostatnich tygodniach coraz częściej słyszymy o kolejnych przypadkach zaginięć młodych ludzi. Znikają bez śladu, choć najczęściej były to osoby bez jakichkolwiek problemów czy rodzinnych lub życiowych w ogóle trudności.
 
Okazuje się, że w wielu przypadkach osoby te padają ofiarami polskich sekt. Właśnie dlatego przygotowaliśmy specjalne wydanie tygodnika Gazeta Polska pt.: "SEKTY - Nowotwory demokracji"
 
Od środy, 28go listopada do 3 grudnia włącznie w sprzedaży wydanie tygodnika Gazeta Polska w którym znajdziecie bardzo ważne opracowanie, a w nim m.in.:
- Artykuł na temat najczęściej stosowanych technik werbunku do sekt. Opis jak je rozpoznawać i jak sobie z nimi radzić.
- Tekst na temat sekt ekonomicznych. Wiele osób poszukujących obecnie pracy pada ofiarą firm które wykorzystują finansowo ale też psychicznie swoich pracowników. Podamy konkretne przypadki i niebezpieczne firmy
- W tygodniku znajdziecie także opis technik manipulacji używanych przez Świadków Jehowy oraz sposób radzenia sobie w rozmowach z Jehowitami, a także relacje egzorcysty na temat duchowych skutków przynależności do sekty na konkretnych przykładach oraz spis polskich organizacji które udzielają pomocy rodzinom które padły ofiarami sekt.
 
W specjalnym wydaniu tygodnika Gazeta Polska także wiele innych ważnych i praktycznych treści na temat sekt!
 
Dlatego bardzo prosimy każdego z Was o rozesłanie treści tego maila do swoich znajomych, wspólnot, parafii czy mediów. Treść naszej prośby możecie zamieszczać na swoich stronach internetowych czy blogach.
 
Kapłanów bardzo prosimy o ogłoszenie tego specjalnego wydania podczas niedzielnych Mszy Świętych oraz we wspólnotach.
 
To wydanie tygodnika Gazeta Polska to nie kolejne wydanie gazety lecz praktyczny przewodnik opisujący zagrożenia ze strony sekt oraz praktyczne rady jak sobie z tym zagrożeniem radzić.
 
BARDZO PROSIMY O POMOC W PRZEKAZANIU TEJ INFORMACJI GDZIE TYLKO MOŻECIE! TE TREŚCI ORAZ OPISY FORM PSYCHOMANIPULACJI MOGĄ URATOWAĆ CZYJEŚ ŻYCIE.
 
Szczegółowe informacje na temat tego projektu znajdziecie na:
 
Dla osób które chciałyby włączyć się jeszcze aktywniej w akcję informacyjną przygotowaliśmy ponad 200tys ulotek do rozdania oraz 20tys plakatów informujących o tym ważnym wydaniu!
 
Każdego kto może pomóc w jakikolwiek sposób pomóc proszę o kontakt ze mną za pośrednictwem naszej strony: www.armia–pana.pl lub bezpośrednio telefonicznie pod nr: 607 731 731
 
Dziękuję Wam za Wsparcie!
 
Dominik Tarczyński

wtorek, 27 listopada 2012

Modlitwa za Polskę pragnieniem Maryi


Modlitwa za Polskę pragnieniem Maryi

objawienie Maryi Królowej Polski na Wawelu w 1610r

Włoski jezuita O. Juliusz Mancinelli (1537-1618) przybył do Krakowa 8 maja 1610 roku, został powitany przez Króla Zygmunta III Wazę razem z dworem. Pierwsze swoje kroki skierował do katedry wawelskiej do grobu św.Stanisława biskupa. Padł krzyżem i modlił się za Polskę, dziękując Bogu za Polskę, Matkę Świętych. Gdy w czasie Mszy św. modlił się za pomyślność królestwa polskiego, ujrzał w wielkiej postaci Maryję, w królewskim olśniewającym majestacie, która powiedziała do Niego te słowa:

JA JESTEM KRÓLOWĄ POLSKI. JESTEM MATKĄ TEGO NARODU, KTÓRY JEST MI BARDZO DROGI, WIĘC WSTAWIAJ SIĘ DO MNIE ZA NIM I O POMYŚLNOŚĆ TEJ ZIEMI BŁAGAJ NIEUSTANNIE, A JA CI ZAWSZE BĘDĘ JAKOM JEST TERAZ, MIŁOŚCIWĄ.

Modlitwa za Ojczyznę jezuity ks. Piotra Skargi z 1612r

Boże, Rządco i Panie narodów,
z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać,
a za przyczyną Najświętszej Panny, Królowej naszej,
błogosław Ojczyźnie naszej, by Tobie zawsze wierna,
chwałę przynosiła Imieniowi Twemu
a syny swe wiodła ku szczęśliwości.

Wszechmogący wieczny Boże,
spuść nam szeroką i głęboką miłość ku braciom
i najmilszej Matce, Ojczyźnie naszej,
byśmy jej i ludowi Twemu,
swoich pożytków zapomniawszy,
mogli służyć uczciwie.

Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje,
rządy kraju naszego sprawujące,
by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym
mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować.

Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen

Ks. Piotr Skarga - Piotr Powęski herbu Pawęża (ur. 2 lutego 1536 w Grójcu, zm. 27 września 1612 w Krakowie) - polski jezuita, teolog, pisarz i kaznodzieja, czołowy polski przedstawiciel kontrreformacji, kaznodzieja nadworny Zygmunta III Wazy, rektor Kolegium Jezuitów w Wilnie, pierwszy rektor Uniwersytetu Wileńskiego.

PS.

Okazuje się, iż mamy dwa miejsca w Polsce w których ukazała się Najświętsza Maryja Panna:
- Gietrzwałd 
- Kraków
o ile Gietrzwałd jest uznany przez władze kościelne, o tyle o Krakowie jest cisza. Postaram się w przyszłości przybliżyć czytelnikom tego bloga czas, miejsce i wydarzenia, które połączyły o. Mancinelliego z "Koroną Polską" oraz jego wkład w uznanie Maryji Królową Polski.

poniedziałek, 26 listopada 2012

Walczymy przeciw in vitro

Częstochowa , Warszawa , Szczecin, Kraków, będą na pewno następne
miasta, niestety.

Walczymy przeciw in vitro . Dziękuję całemu BMS za ostatnia
interwencję w szczecińskiej sondzie na ich podwórku tzn w Wyborczej .
Media już podają jej wyniki. Zobaczcie jak to rewelacyjnie wygląda.

ttp://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,12845477,Mlodziezowka_PO_zbiera_podpisy_pod_projektem_uchwaly.html

TERAZ KRAKÓW POTRZEBUJE POMOCY - ODDAJ GŁOS W SONDZIE W TYM ARTYKULE.

http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/705709,radny-po-chce-by-malopolska-sfinansowala-zabiegi-in-vitro,id,t.html?cookie=1#sondaPodglad

powyższą informację przesyłam do bardzo dużej liczby osób. Proszę o
modlitwę w tej sprawie.

dziękuję za wszelkie wsparcie.

ks.Tomasz Kancelarczyk


--
Boże Ojcze przez wstawiennictwo błogosławionego Jana Pawła II dodaj
nam odwagi i siły dla obrony najsłabszych.

niedziela, 25 listopada 2012

Orędzie Królowej Pokoju w Medjugorje z 25 listopada 2012 r.

Orędzie Królowej Pokoju w Medjugorje z 25 listopada 2012 r.  


„Drogie dzieci! W tym czasie łaski wzywam was wszystkich, abyście odnowili modlitwę. Otwórzcie się na spowiedź świętą, aby każdy z was całym sercem przyjął moje wezwanie. Jestem z wami i chronię was od otchłani grzechu, a wy musicie się otworzyć na drogę nawrócenia i świętości, by wasze serce płonęło z miłości do Boga. Dajcie mu czas i On się wam daruje i tak w woli Bożej odkryjecie miłość i radość życia.

Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie. ”



„Synod zalecił «pomaganie wiernym we właściwym rozróżnianiu słowa Bożego i objawień prywatnych», których rolą „nie jest (…) „uzupełnianie” ostatecznego Objawienia Chrystusa, lecz pomaganie w pełniejszym przeżywaniu go w jakiejś epoce historycznej”. Wartość objawień prywatnych różni się zasadniczo od jedynego Objawienia publicznego: to ostatnie wymaga naszej wiary; w nim bowiem ludzkimi słowami i za pośrednictwem żywej wspólnoty Kościoła przemawia do nas sam Bóg. Kryterium prawdziwości objawienia prywatnego jest jego ukierunkowanie ku samemu Chrystusowi. Jeśli oddala nas ono od Niego, z pewnością nie pochodzi od Ducha Świętego, który jest naszym przewodnikiem po Ewangelii, a nie poza nią. Objawienie prywatne wspomaga wiarę i jest wiarygodne właśnie przez to, że odsyła do jedynego Objawienia publicznego. Stąd kościelna aprobata objawienia prywatnego zasadniczo mówi, że dane przesłanie nie zawiera treści sprzecznych z wiarą i dobrymi obyczajami; wolno je ogłosić, a wierni mogą przyjąć je w roztropny sposób. Objawienie prywatne może wnieść nowe aspekty, przyczynić się do powstania nowych form pobożności lub do pogłębienia już istniejących. Może mieć ono pewien charakter prorocki (por. 1 Tes 5, 19-21) i skutecznie pomagać w lepszym rozumieniu i przeżywaniu Ewangelii w obecnej epoce; dlatego nie należy go lekceważyć. Jest to pomoc, którą otrzymujemy, ale nie mamy obowiązku z niej korzystać. W każdym razie musi ono być pokarmem dla wiary, nadziei i miłości, które są dla każdego niezmienną drogą zbawienia”.
Benedykt XVI, papież
Nie jest naszą intencją autorytatywne orzekanie o prawdziwości i autentyczności objawień w Medjugorje. To bowiem należy do kompetencji władz kościelnych. Tę samą ostrożność, ale bez nieuzasadnionego uprzedzenia, pragniemy zachować również w odniesieniu do orędzi. Decyzja władz kościelnych jaka w przyszłości nastąpi będzie decyzją obowiązującą nas wszystkich której się podporządkujemy.

sobota, 24 listopada 2012

Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata


Politycy i ideologowie, nawet wierzący, przyjmują dwóch bogów: Boga wiary i (…) boga państwowego, boga tego świata (…); na tej zasadzie nawet niektórzy katolicy zwalczają kult Chrystusa, duchowego Króla, w tym i Króla Polski” (ks. Cz. Bartnik „Jeszcze raz: Kościół a polityka”, „Nasz Dziennik”, 19.11.2012).

Duch sprzeciwu obserwowany dzisiaj wobec obecności Chrystusa w życiu publicznym jest kontynuacją polityki księcia tego świata, zmierzającej do wyeliminowania wpływu Chrystusa na życie narodów (…); Polska jako naród i jako państwo ma prawo należeć do Chrystusa i mamy obowiązek to uczynić” (ks. J. Bajda „Trzeba ażeby Chrystus Królował”, s. 90). 

A skoro sprawa napotyka na trudności, to jest to dowód, że jest niezwykle doniosła” (tamże, s. 157)

Z encykliki "Quas Primas" Piusa XI 
"Przeto, jeżeliby kiedy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa, jak należyta wolność, jak porządek i uspokojenie, jak zgoda i pokój. " 



Polska mistyczka (czas międzywojenny) S.B.Rozalia Celakówna, której Pan Jezus przekazał następujące słowa: „Moje dziecko, będzie wojna straszna, która spowoduje takie zniszczenie(…). Wielkie i straszne są grzechy i zbrodnie Polski. Sprawiedliwość Boża chce ukarać ten Naród za grzechy, zwłaszcza za grzechy nieczyste, morderstwa i nienawiść. Jest jednak ratunek dla Polski, jeśli Mnie uzna za swego Króla i Pana w zupełności poprzez intronizację, nie tylko w poszczególnych częściach kraju, ale w całym państwie z rządem na czele. To uznanie ma być potwierdzone porzuceniem grzechów i całkowitym zwrotem do Boga(…). Tylko we Mnie jest ratunek dla Polski".

Powstań Polsko Skrusz Kajdany - Gdańsk

W dzisiejszym marszu w obronie wolnych mediów w Gdańsku brało udział 15-20 tysięcy manifestantów. Zapraszam do obejrzenia reportaży z dzisiejszego marszu oraz wsłuchania się w homilię o. Tadeusza Rydzyka, wygłoszonej w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku.
Nie bądź uprzedzony - wysłuchaj homilii. 







Antykoncepcja w małżeństwie



Ksiądz Bogusław na stronie www.dommisyjnyswarzewo.blogspot.com zamieścił ciekawy artykuł dotyczący używania środków antykoncepcyjnych, w szczególności zaś tzw. spirali. Znaczna część "katolików" używa tzw. spirali i nie widzi w tym nic złego, ba przystępuje nawet do Eucharystii. Zanim poniżej wkleję wymieniony na wstępie artykuł to napiszę kilka słów od siebie. 

W rozmowach z osobami uznającymi "spirale" padają argumenty , iż dzisiejsze "spirale" są bezpieczne i nie powodują reakcji wczesnoporonnych. Na pytanie skąd to wiecie, pada odpowiedź - tak mówią lekarze. I to nam wystarczy?!. Przepraszam bardzo ale taka odpowiedź uderza bezpośrednio w waszą inteligencję. Nie po to dano nam rozum abyśmy we wszystko bezkrytycznie wierzyli. Od kiedy wystarcza nam, że ktoś coś powiedział. Na takiej samej zasadzie powinniśmy wierzyć wszystkim dookoła: politykom, pracodawcom, reklamom itp. Od wielu lat pracuję w marketingu i wiem dobrze, że aby coś mogło zaistnieć na rynku to musi mieć odpowiedni marketing. I o wiele jest prościej sprzedać dobry towar, zaś trudniej, towar problematyczny. Co się wówczas robi? Stwarza się otoczkę potrzeby i dobrego wizerunku produktu. Mówi się tylko o pozytywach - negatywów brak. Czyżby .... Twierdzi się że nie dochodzi do zapłodnienia, ponieważ nowoczesne spirale zabijają plemniki - każdy wie, że nie ma takiej metody aby sprawdzała się w 100%. Zawsze jest tzw. margines błędu. Więc załóżmy, że taki jeden "dezerter" dochodzi do jajowodu i następuję zapłodnienie. Powstaje nowy człowiek. Tylko jego dni są już policzone - ta komórka (nowe życie) nigdy się nie zagnieździ w macicy. Istnieją przypadki zajścia w ciąże przy założonej spirali - czyli nie ma 100% pewności. Obudźcie się aby nie było za późno, bo może być tak, że w chwili śmierci, gdy przejdziecie na drugą stronę, zobaczycie grupkę dzieci, które z wyciągniętymi rączkami będą wołać do ciebie mamo i tato, to będzie dla ciebie szok, poczujesz wówczas największy ból psychiczny jakiego jeszcze nie doznałeś/łaś. Ból matki i ojca po stracie dziecka.


KS. PROF. PAT DR HAB. JAN ORZESZYNA
WYDZIAŁ TEOLOGICZNY PAT - KRAKÓW 


SPOWIEDNIK WOBEC NIEKTÓRYCH


ZAGADNIEŃ MORALNYCH DOTYCZĄCYCH


ŻYCIA MAŁŻEŃSKIEGO



Papieska Rada do spraw Rodziny w opublikowanym w 1997 roku Vademecum dla spowiedników o niektórych zagadnieniach moralnych dotyczących życia małżeńskiego oraz Episkopat Polski w dwóch wydanych w 1965 i 1971 roku Wskazaniach dla spowiedników w zakresie spowiedzi małżonków zwracają uwagę na to, że konfesjonał powinien służyć także jako miejsce do prowadzenia duszpasterstwa rodzin. W dokumentach tych zaleca się, aby problematykę małżeńską ukazywać w szerszym kontekście powołania chrześcijańskiego, a zwłaszcza powszechnego powołania do świętości (por. KK 41)1.
Żyjący w stanie małżeńskim mają zatem zdążać do zbawienia poprzez swoje życie małżeńskie i rodzinne. Dlatego też, przypominając w konfesjonale małżonkom zasady moralności życia małżeńskiego, należy podkreślać, że winni się oni do nich stosować nie tylko dlatego, że tak naucza Kościół, ale także dlatego, że jedynie w ten sposób będą mogli osiągnąć zbawienie. Bowiem stan małżeński jest ich drogą do świętości.
Przed spowiednikiem małżonków staje szczególnie doniosłe zadanie kształtowania ich sumień. Tę ważną funkcję ma on spełniać w sposób zgodny z podstawowymi wymaganiami moralności chrześcijańskiej, a zwłaszcza z nauką zawartą w dokumentach Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. Ta ostatnia uwaga jest szczególnie ważna, albowiem dają się zaobserwować duże zaniedbania ze strony niektórych spowiedników w zakresie obowiązków wobec penitentów-małżonków. Przejawiają się one w niejednolitej postawie spowiedników wobec zasadniczych zagadnień pożycia małżeńskiego, w błędnym i nieśmiałym rozstrzyganiu zaistniałych problemów, w unikaniu odpowiednich pouczeń i wreszcie w zwątpieniu w możliwość kierowania się zasadami Bożymi przez małżonków w tej dziedzinie życia2.
Należy przyznać, że zadania tych spowiedników nie są dziś łatwe. Zdają sobie oni sprawę z trudności ekonomicznych, komplikujących życie współczesnych rodzin. Obserwują napór nieetycznej propagandy i coraz groźniejsze szerzenie się tzw. kultury śmierci. W związku z tym spowiedź małżonków, zwłaszcza młodych, wymaga od spowiednika odpowiedniego przygotowania intelektualnego oraz jednoznacznej i mocnej postawy moralnej wobec szerzącego się zła moralnego. Co więcej, wymaga także od niego podjęcia wzmożonego trudu - można powiedzieć - dodatkowego krzyża, jakim jest bez wątpienia formowanie sumień małżonków.
Z pewnością o wiele łatwiej jest tylko wysłuchać grzechów penitenta, udzielić mu krótkiego pouczenia i rozgrzeszyć, nie wdając się w rozwiązywanie, niekiedy skomplikowanych, problemów małżeńskich. Ale czyż kapłan może się zwalniać z tego obowiązku? Przecież jego powołaniem jest głoszenie wiernym Dobrej Nowiny o zbawieniu, a także pouczanie, jak tu, na ziemi, być szczęśliwym w małżeństwie i w rodzinie. Jezusowe błogosławieństwa z Kazania na Górze odnoszą się przecież nie tylko do życia wiecznego, ale i do życia doczesnego. Chrystus uczy, jak być szczęśliwym już tu, na ziemi. I tę drogę do szczęścia powinien ukazywać duszpasterz nie tylko z ambony i na katechezie, ale także w konfesjonale.
Celem niniejszego opracowania jest przypomnienie wybranych zagadnień, które spowiednicy powinni uwzględnić w sprawowaniu sakramentu pokuty, aby lepiej mogli pomóc chrześcijańskim małżonkom w przeżywaniu ich powołania do ojcostwa i macierzyństwa. Najpierw zatem zostaną przypomniane podstawowe prawdy dotyczące Bożego zamysłu wobec małżeństwa i rodziny, a także wymienione działania wymierzone przeciwko miłości małżeńskiej i rodzicielstwu. Następnie będzie mowa o powinnościach spowiednika małżonków, a na koniec omówione zostaną pewne szczegółowe zagadnienia dotyczące moralności życia małżeńskiego i rodzinnego, z którymi kapłan może się zetknąć w konfesjonale.
1.Boży zamysł wobec małżeństwa i rodziny

Małżeństwo nie jest pomysłem ludzkim. To Bóg je ustanowił, aby urzeczywistnić w ludziach swój plan miłości. Małżeństwo nie jest więc sprawą przypadku. Jest ono odpowiedzią na powołanie, w którym małżonkowie przez wzajemne bezinteresowne oddanie się sobie, im tylko właściwe i wyłączne, dążą do takiej wspólnoty osób, aby doskonaląc się w niej wzajemnie, współpracować z Bogiem w wydawaniu na świat i wychowywaniu nowych ludzi3.
Rodzice powinni uważać swoją misję za zaszczyt, ponieważ stają się współpracownikami Boga w powoływaniu do życia nowej osoby ludzkiej, stworzonej na obraz i podobieństwo Boże, odkupionej i przeznaczonej w Chrystusie do życia w wiecznej szczęśliwości (por. KDK 50). Właśnie ta rola współpracowników Boga przekazującego swój obraz nowej istocie stanowi o wielkości małżonków. Jednocześnie przypomina im, że wypełnianie zadań i obowiązków stanu małżeńskiego musi się zawsze łączyć ze świadomością zależności od Boga, który człowieka stworzył, sprawiając tym samym, że człowiek nie jest panem źródeł życia, lecz raczej sługą planu ustalonego przez Stwórcę> 4. Dlatego wszelkie działanie człowieka w sferze seksualnej tak duchowej, jak i cielesnej musi być dostosowane do obiektywnych norm moralnych z tą dziedziną związanych. Takimi ogólnymi normami są dwa zasadnicze elementy życia małżeńskiego: miłość małżeńska i odpowiedzialne rodzicielstwo.
W świetle podstawowych norm życia małżeńskiego, jakimi są wzajemna miłość i otwartość na prokreację, małżonkowie są w stanie określić, jakie sposoby ograniczania ilości potomstwa są nieetyczne. Niedopuszczalne moralnie jest w pierwszym rzędzie bezpośrednie naruszenie rozpoczętego już procesu życiowego, zwłaszcza przerywanie ciąży. Moralnie niedozwolone jest również stosowanie środków wczesnoporonnych, które uniemożliwiają zagnieżdżenie się w łonie matki poczętego już życia ludzkiego lub powodujących usunięcie go we wczesnej fazie ciąży5. Moralnie niedopuszczalna jest także sterylizacja, czyli ubezpłodnienie zarówno stałe, jak i czasowe, tak kobiety, jak i mężczyzny. Moralnie niedopuszczalna jest także antykoncepcja, czyli takie wkroczenie w działanie organizmu ludzkiego, które przy pomocy ludzkiej manipulacji ma na celu nie dopuścić do spotkania się męskiej i żeńskiej komórki rozrodczej w narządzie rodnym kobiety, a więc do poczęcia nowego życia.
Kościół zawsze nauczał, że antykoncepcja jest działaniem wewnętrznie złym, a wykroczenia moralne w tym zakresie są obiektywnie ciężko grzeszne. To nauczanie - podkreśla Vademecum - należy uważać za ostateczne i nie podlegające zmianie. Niemniej jednak spowiednik może w poszczególnych przypadkach mieć do czynienia z wykroczeniem, które ze względu na brak pełnej świadomości lub pełnej wolności działania penitenta nie stanowi winy subiektywnie ciężkiej6. Będzie o tym mowa niżej.
Istnieje opinia, że antykoncepcja jest złem dlatego, iż jest zakłóceniem działania zdrowego organizmu ludzkiego. Medycyna podaje obszerny wykaz skutków ubocznych, szkodliwych dla zdrowia kobiety oraz jej przyszłego potomstwa, jakie powoduje antykoncepcja. Ale zło antykoncepcji nie polega przede wszystkim na szkodliwości dla zdrowia. Gdyby nawet opracowano takie środki antykoncepcyjne, które nie byłyby szkodliwe dla zdrowia, to i tak ich stosowanie byłoby niemoralne.
Antykoncepcja jest złem moralnym, ponieważ stoi w sprzeczności z naturalną istotą seksualnego aktu małżonków. Każdy bowiem akt małżeński winien zachować aspekt jednoczący i rodzicielski7. Sprzyja ona także podtrzymywaniu i utrwalaniu egoizmu małżonków, aż do negatywnej postawy wobec życia dziecka włącznie. U jej podstaw leży brak opanowania i nieumiarkowane szukanie przyjemności seksualnej. Stosowanie antykoncepcji sprowadza kobietę do rzędu rzeczy, a mężczyznę zwalnia z odpowiedzialnego i godnego działania.
Niektórzy próbują usprawiedliwić antykoncepcję teorią, według której rozum ma prawo opanować siły, jakie mu dostarcza nierozumna natura. W tym aspekcie antykoncepcja miałaby być przejawem panowania rozumu nad nierozumną naturą. W teorii tej zaciera się różnicę między człowiekiem a przyrodą. Człowiek staje się obiektem manipulacji technologicznej. Ta koncepcja zawiera istotny błąd antropologiczny, polegający na tym, że natura ludzka jest sprowadzona do jej wymiaru czysto biologicznego. Tymczasem jest ona naturą osobową, czyli duchowo-cielesną. Płodność nie jest bowiem wyłączną właściwością biologii, ale osoby8.
Inni zwolennicy antykoncepcji, chcąc usprawiedliwić jej stosowanie, odwołują się do zasady wyboru mniejszego zła. Tego rodzaju pogląd dopuszcza antykoncepcję jako mniejsze zło, zakładając, że działanie seksualne jest bezwzględną koniecznością. Jest jednak różnica między sytuacją, w której zachodzi konieczność tolerowania zła (to zło nie jest czynione z woli człowieka), a faktem wyboru zła. Paweł VI w encyklice Humanae vitae pisze: "W rzeczywistości bowiem, chociaż wolno niekiedy tolerować mniejsze zło moralne dla uniknięcia jakiegoś zła większego lub dla osiągnięcia większego dobra, to jednak nigdy nie wolno, nawet dla najpoważniejszych przyczyn, czynić zła, aby wynikło z niego dobro. Innymi słowy nie wolno wziąć za przedmiot aktu woli tego, co ze swej istoty narusza ład moralny"9.
Często zwolennicy antykoncepcji domagają się, żeby Kościół zezwolił na nią w imię wolności sumienia. Trzeba tu jasnostwierdzić, że sumienie jest prawdziwie wolne wówczas, kiedy wybiera dobro, a odrzuca grzech. Nawet Bóg nie może pozwolić na grzech. Co innego jest popełniać grzech (człowiek za to osobiście odpowiada), a co innego zezwalać na grzech.
Jeszcze inni twierdzą, że stosunki małżeńskie z rozmysłu uczynione bezpłodnymi (przez antykoncepcję) tworzą pewną całość ze stosunkami płodnymi, które je poprzedziły lub po nich nastąpią, tak że przejmują od nich tę samą wartość moralną. Czyli stosowanie w pewnym okresie przez małżonków antykoncepcji miałoby być usprawiedliwione tym, że w przeszłości mieli oni już dzieci, a w przyszłości być może jeszcze będą je mieli. Papież Paweł VI stwierdza jednoznacznie: "Błądziłby zatem całkowicie ten, kto by mniemał, że płodne stosunki płciowe całego życia małżeńskiego mogą usprawiedliwić stosunek małżeński z rozmysłu ubezpłodniony i dlatego z istoty swej moralnie zły"10. Mamy tu do czynienia z błędnie rozumianą opcją fundamentalną: czyn sam w sobie zły nie może być usprawiedliwiony przez dobrą intencję.
Posługiwanie się środkami antykoncepcyjnymi wytwarza u małżonków postawę antykoncepcyjną, czyli wrogą poczęciu nowego życia, która w prostej linii prowadzi do postawy aborcyjnej. Nie jest więc prawdą to, co mówią niektórzy, że mianowicie zapobieganie ciąży jest lepsze od aborcji. Wiedzą o tym doskonale lekarze, którzy najpierw zalecają środki antykoncepcyjne, by potem, w razie ich zawodności, dokonywać aborcji. W wielu też krajach ci sami ludzie i te same organizacje, które propagują antykoncepcję, dążą do pełnego zalegalizowania aborcji, uzasadniając to zawodnością antykoncepcji. Antykoncepcja i aborcja są więc ze sobą ściśle powiązane11, i to nie tylko na płaszczyźnie mechanizmów, ale przede wszystkim na płaszczyźnie ideologicznej ipsychologicznej. Odrzucenie antykoncepcji jako niemoralnej metody planowania poczęć nie pozostawia małżonków bez możliwości wpływania na ilość potomstwa i czas jego poczęcia w sposób odpowiadający godności człowieka i zarazem skuteczny. Poza stosowaniem okresowej wstrzemięźliwości, którą niejedno kochające się małżeństwo praktykuje, planowanie poczęć jest możliwe przez powstrzymywanie się małżonków od stosunków płodnych. Wbrew szerzonym niekiedy opiniom nauka Kościoła nigdy nie uzależniała wartości moralnej stosunku małżeńskiego od jego faktycznej płodności. Moralnym nieładem nie jest podejmowanie stosunku na pewno niepłodnego, lecz podejmowanie stosunku uczynionego bezpłodnym i samo jego ubezpłodnienie12.
Wolno więc małżonkom podejmować współżycie w okresie niepłodnym. Nie wolno im natomiast czynić aktu małżeńskiego bezpłodnym. Innymi słowy, zasadnicza różnica między antykoncepcją a współżyciem seksualnym w okresie naturalnej niepłodności polega na tym, że współżycie podejmowane w okresie naturalnej niepłodności nie wymaga żadnego działania przeciw poczęciu, czyli antykoncepcji, gdy tymczasem antykoncepcja przez sztuczną ingerencję celowo udaremnia naturalną zdolność rozrodczą kobiety lub mężczyzny. Dlatego nieuzasadnione jest mówienie o tzw. naturalnej antykoncepcji, gdyż takiej nie ma. Metody, które pozwalają ustalić okresową niepłodność, nie są metodami antykoncepcyjnymi, choć przez człowieka mogą być niekiedy niegodziwie wykorzystane. I tak np. nieuzasadnione unikanie potomstwa nawet przy wykorzystaniu naturalnych metod planowania poczęć, zwłaszcza przez dłuższy okres, prowadzi małżonków do wygodnictwa i egoizmu, co z kolei wyzwala lęk przed następnym dzieckiem i nierzadko godzi w podstawy małżeńskiej wspólnoty. A więc stosowanie naturalnych metod planowania poczęć nie jest wartością absolutu. Nabiera ono wartości zależnie od motywów, dla których zostaje podjęte.
2.Powinności spowiednika małżonków

Kapłan jako spowiednik małżonków musi być świadomy roli, jaką wypełnia, będąc narzędziem Bożego działania a zarazem sługą Kościoła. Dlatego musi znać i mieć w świadomości przede wszystkim katolickie zasady życia małżeńskiego, podane przez Urząd Nauczycielski Kościoła i wymagające przyjęcia z należytym wewnętrznym uznaniem. W spowiedzi sakramentalnej istotnym elementem nie jest sama tylko rozmowa duszpasterska ani też życzliwy dialog czy też porady psychoterapeutyczne. Kapłan w swej posłudze spowiedniczej musi pamiętać, że pokuta jest sakramentem Kościoła, a jej istotą ma być owocne spotkanie z Chrystusem i Jego zbawczym dziełem. Tak penitent, jak i spowiednik wchodzą w tym sakramencie w sferę działania nadprzyrodzonego.
Podstawowym obowiązkiem spowiednika jest troska o integralność spowiedzi. Spowiednik powinien zbadać, czy penitent spełnia warunki konieczne do otrzymania rozgrzeszenia, czyli wzbudza szczery żal za grzechy, czyni mocne postanowienie poprawy oraz wyraża wolę naprawienia szkód. Jeżeli tych dyspozycji brak, spowiednik musi pomóc penitentowi w osiągnięciu należytego nastawienia.
W związku z troską o integralność spowiedzi rodzi się niekiedy konieczność postawienia penitentowi stosownych pytań. Odnoszą się one do tych szczegółów, które są konieczne dla osiągnięcia integralności, czyli zupełności wyznania win, jak i do tych spraw, których znajomość jest konieczna do wyrobienia sobie przez spowiednika sądu o istnieniu u penitenta usposobienia koniecznego do godnego i ważnego przyjęcia sakramentu pokuty.
W przypadku spowiedzi małżonków istnieje często obowiązek postawienia pytań, dotyczących zwłaszcza wykroczeń związanych z antykoncepcją. Ma to miejsce w tych wszystkich wypadkach, w których istnieje uzasadnione przypuszczenie, że penitent takie wykroczenia popełnił, choć sam się nie obwinia. Wobec ogromnego nasilenia tych wykroczeń, można zaniechać pytań tylko wtedy, gdy spowiada się np. stałych penitentów, których życie moralne jest spowiednikowi dostatecznie znane, lub takich penitentów, którzy odznaczają się gorliwością i intensywnością życia religijnego oraz dużą delikatnością sumienia. Pytania te mogą też być zaniechane wobec penitentów zaawansowanych w latach, u których tego rodzaju wykroczenia nie wchodzą praktycznie w rachubę z racji wieku wskazującego, że zaprzestali już pożycia cielesnego13. Pytań tego rodzaju należy również zaniechać w stosunku do penitentów o wyraźnych i silnych powikłaniach nerwicowych, zwłaszcza jeżeli te zaburzenia mają związek ze sferą seksualną. W takich wypadkach bowiem stawianie pytań i tak nie przyczyni się do uzyskania właściwej, obiektywnej oceny czynów moralnych penitenta, a może spowodować u niego jeszcze większy niepokój i udręką moralną.
Poza wymienionymi przypadkami stawianie pytań dotyczących problemów z zakresu życia małżeńskiego jest - według wskazań Episkopatu Polski z roku 1970 - ścisłym obowiązkiem każdego spowiednika. Vademecum nie akcentuje tak mocno obowiązku zadawania pytań. Mówi tylko, że "ilekroć spowiednik uważa za konieczne zadanie uzasadnionych pytań, niech czyni to dyskretnie i z szacunkiem"14. Zaniechanie stawiania pytań w wypadkach, w których powinny być postawione, byłoby także działaniem na szkodę samego penitenta. Może to bardzo łatwo stać się przyczyną spowiedzi nieważnej u takich penitentów, którzy w sumieniu uświadamiają sobie grzeszność nadużyć małżeńskich, lecz nie wyznają ich umyślnie, licząc na pobłażliwość lub milczenie spowiednika. Milczenie spowiednika i brak pytań z jego strony bywa w takich przypadkach rozumiane jako aprobata dla tego rodzaju metod zapobiegania poczęciu i może spowodować utrwalenie u penitenta błędnego przekonania. Może to mieć szczególnie złe konsekwencje społeczne w razie upowszechniania się takich przekonań15. 
Gdy chodzi o sposób stawiania pytań, to powinny one być pełne taktu i roztropności duszpasterskiej. Powinny być dostosowane do mentalności penitenta i do jego poziomu moralnego oraz właściwie włączone w problematykę, jaka się łączy z całością życia moralnego penitenta. Spowiednik powinien unikać sprawiania wrażenia, że właśnie nadużycia małżeńskie stanowią problem najważniejszy w kształtowaniu moralnego oblicza chrześcijanina,a stosunek osobisty do Boga i bliźnich to sprawy o daleko mniejszym znaczeniu16.
Często nie będą wystarczające pytania ogólne w rodzaju: Czy w waszym pożyciu małżeńskim nie wykraczacie przeciw świętości małżeńskiej? albo Czy w waszym pożyciu nie było nic przeciwnego woli Bożej? Pytania takie należy uzupełnić bardziej wnikliwym zbadaniem sprawy. Takt duszpasterski każe jednak najczęściej do pytań dotyczących ewentualnych nadużyć małżeńskich dochodzić stopniowo. Służyć temu mogą pytania typu: Jak dawno jesteście po ślubie, czy macie dzieci, czy uczęszczają one na Mszę św. i naukę religii, w jakim są wieku, czy w jakiś sposób nie przeszkadzacie poczęciu? W danym przykładzie dopiero odpowiedź na ostatnie pytanie może wyjaśnić stan sumienia penitenta17. Odpowiedzialne i roztropne stawianie pytań pozwoli spowiednikowi uzyskać obraz stanu duchowego i psychicznego penitenta. Jest to bardzo ważna informacja z uwagi na sposób i treść pouczenia, jakiego powinien on udzielić spowiadającemu się.
Ważnym obowiązkiem spowiednika małżonków w wypełnianiu jego funkcji jest właściwe pouczenie penitenta. Niezależnie od tego, czy penitent sam wyznał grzech, czy też go początkowo pominął i wyznał dopiero dzięki pytaniom spowiednika, spowiednik powinien pouczać go o złu moralnym tego rodzaju czynów i ich ewentualnych następstwach18. Milczenie spowiednika na ten temat mogłoby demoralizować penitenta i utwierdzić w przekonaniu, że nie jest to sprawa ważna. Spowiednik w osądzaniu winy penitentów, szczególnie w omawianej tu dziedzinie, powinien odróżnić obiektywną ocenę zła moralnego określonych wykroczeń od winy faktycznie leżącej po stronie penitenta. Należy brać pod uwagę, że stopień winy w popełnionym czynie złym zależy w konkretnym wypadku od subiektywnej świadomości moralnej i osądu sumienia oraz od stanu woli, podlegającej różnorodnym ograniczeniom, pochodzącym ze sfery uczuć i oddziaływania środowiska społecznego 19.
Spowiednik powinien zadać odpowiednio dobraną pokutę sakramentalną. Winna ona posiadać nie tylko charakter zadośćuczynny, ale i leczniczy. W takim celu może zadać jako pokutę przeczytanie książki na temat moralności życia małżeńskiego czy zapoznanie się z którymś z dokumentów z papieskiego nauczania, wzięcie udziału w naukach stanowych, materialne pomaganie licznym rodzinom, poproszenie drugiej strony, aby nie pozwoliła na grzech, podziękowanie jej, gdy to uczyni, apostołowanie wśród małżeństw zagrożonych tymi grzechami, rozważanie tajemnicy Męki Pańskiej i przyjmowanie sakramentów świętych w celu zmobilizowania się wewnętrznego i wzmocnienia sił do wierności
Spowiednik może też w ramach zadawanej pokuty nałożyć na penitenta obowiązek zapoznania się z metodą naturalnego planowania poczęć. Może go zmobilizować do zaprawiania się w cnotach, które umożliwiają właściwe ułożenie współżycia małżeńskiego, a zwłaszcza do powściągania własnego egoizmu, rozwijania taktu i subtelności, stosowania ofiarnej miłości, pielęgnowania życia łaski przez modlitwę i praktykę sakramentalną.
Kodeks Prawa Kanonicznego (1983 r.)stwierdza, że "jeśli spowiednik nie ma wątpliwości co do dyspozycji penitenta, a ten prosi o rozgrzeszenie, nie należy go odmawiać ani odkładać"21. A zatem temu, kto po ciężkim grzechu przeciwko czystości małżeńskiej żałuje i, mimo powtórnych upadków, okazuje wolę walki, by powstrzymać się od nowych grzechów, nie powinno się odmawiać sakramentalnego rozgrzeszenia. Spowiednik powinien unikać okazywania nieufności tak wobec łaski Bożej, jak i wobec usposobienia penitenta i nie wymagać absolutnych gwarancji do przyszłego nienagannego zachowania. Jest to doktryna i praktyka zaaprobowana, którą stosowali święci doktorowie i spowiednicy wobec nałogowych grzeszników22. 
Również "przypadek powtórzenia grzechów antykoncepcji - mówi Vademecum - nie jest powodem, samym w sobie wystarczającym, do odmówienia rozgrzeszenia, należy go jednak odmówić, jeśli brakuje dostatecznej skruchy albo postanowienia poprawy wykluczającej ponowny upadek"23. Jeśli więc, pomimo wszystkich koniecznych starań spowiednika, penitent nie zdobywa się na rzeczywistą dobrą dyspozycję wystarczającą do udzielenia rozgrzeszenia, spowiednik staje przed smutną koniecznością odmówienia rozgrzeszenia, a dokładniej mówiąc, odłożenia go do chwili, gdy penitent powróci do konfesjonału ze szczerym żalem i prawdziwym postanowieniem poprawy.
Penitent powinien zrozumieć, że to on sam niejako odmawia przyjęcia przebaczenia i rozgrzeszenia, które mu Bóg ofiaruje. Nie chce bowiem uznać swej winy i odmawia wzięcia na siebie trudu poprawy życia. To nie kapłan, a tym bardziej sam Bóg, pozbawia go rozgrzeszenia. Ze swej strony spowiednik powinien zapewnić takiego penitenta o modlitwie w jego intencji i tą modlitwą w przyszłości go wspierać.
3.Niektóre zagadnienia moralne dotyczące życia małżeńskiego 

Szczególną trudność dla spowiednika przedstawiają przypadki współdziałania penitenta w grzechu współmałżonka świadomie i dobrowolnie powodującego ubezpłodnienie jednoczącego aktu małżeńskiego. Wiadomo, że pomaganie komukolwiek w czynieniu zła moralnego jest nie do pogodzenia z miłością, która pragnie dobra drugiej osoby. Zło moralne jest bowiem złem największym, jakie istnieje.
Problemy grzesznego współdziałania we współżyciu małżeńskim są trudne i drażliwe, dlatego też spowiednik powinien je traktować z dużą kulturą, delikatnością i roztropnością duszpasterską. Jest to szczególnie ważne w wypadku kobiet, które kapłan nie zawsze może wystarczająco rozumieć ze względu na odrębność ich psychiki oraz kłopoty z wyznaniem prawdziwego stanu rzeczy. Jednak nade wszystko powinien starać się zrozumieć rozliczne trudności, z jakimi borykają się współczesne małżeństwa. Czasem może się spotkać z takim przypadkiem, kiedy penitent twierdzi, że obietnica zerwania z grzechem na pewno jest niemożliwa, gdyż doświadczył on już swojej słabości, a warunki zewnętrzne nie dadzą się zmienić. Trzeba go wówczas umacniać w podejmowaniu wciąż na nowo walki o czyste i szlachetne życie małżeńskie oraz zachęcić, by uczył się wyrażać swoją miłość wobec współmałżonka w sposób subtelniejszy niż dotąd. Miłość nie zawsze musi przybierać formy pełnego zadowolenia zmysłowego, zarezerwowanego dla aktu przekazywania życia. Możliwe są inne sposoby wyrażania miłości, różne zachowania intymne, które nie prowadzą do orgazmu. Trzeba zachęcać małżonków do wytrwałości w dobru, jakie da się osiągnąć w ich stanie, a nie należy stawiać im warunków niemożliwych do zrealizowania24.
Współdziałanie w grzechu może przejawiać się dwojako: jako współdziałanie formalne (gdy penitent godzi się na intencję głównego sprawcy grzechu) lub współdziałanie materialne (gdy z konieczności bierze udział w grzechu głównego sprawcy). Z kolei współudział materialny może być: bezpośredni - udział w samej złej czynności lub pośredni - nie ma udziału w samej czynności złej, a tylko w tym, co służy jej przygotowaniu.
Kiedy współmałżonek godzi się na grzeszną intencję głównego sprawcy i jednoczy się z nim, mówi się o współdziałaniu formalnym. Takim współdziałaniem jest np. zgoda męża na stosowanie przez żonę środków wczesnoporonnych. Należą do nich środki hormonalne, tzw. pigułki antykoncepcyjne, o różnym działaniu albo - hamujące czas jajeczkowania (tzw. sterylizacja czasowa), albo uniemożliwiające zagnieżdżenie się zapłodnionego jaja w macicy. W tym drugim wypadku mamy do czynienia ze środkiem wczesnoporonnym, a nie antykoncepcyjnym. Poczęło się zatem życie, które nie może się rozwijać i dlatego umiera. Dochodzi do poronienia, czyli przerwania ciąży środkiem wczesnoporonnym jest także tzw. spirala domaciczna, która niszczy poczęte już życie.
Jeśli penitentka stosuje środki wczesnoporonne, spowiednik powinien uświadomić ją, że akceptacja tych środków jest opowiadaniem się za zabijaniem nienarodzonych dzieci. Kobieta, która decyduje się na taki środek, tym samym wyraża zgodę na niszczenie życia w początkowym jego stadium, ilekroć w wyniku współżycia dojdzie do poczęcia. Ze względu na bardzo wczesną ciążę, 7-10 dni, jakie potrzebne są, aby zapłodnione jajo z jajowodu dostało się do jamy macicy, kobieta nigdy nie będzie w stanie określić, kiedy zaszła w ciążę i ile nastąpiło poronień.
Kobieta, przystępująca do sakramentu pokuty, a równocześnie nosząca spiralę domaciczną może otrzymać rozgrzeszenie, jeśli uznając swój grzech, okaże szczerą wolę usunięcia wkładki. Równocześnie musi się zobowiązać, że do chwili usunięcia tego środka nie będzie podejmować współżycia małżeńskiego. Jeśli zaś stosuje wkładkę od dłuższego czasu i dotychczasowe postanowienia jej usunięcia nie były zrealizowane, wtedy może otrzymać rozgrzeszenie jedynie po uprzednim usunięciu wkładki. W przypadku stosowania hormonalnych środków wczesnoporonnych należy przyjąć te same zasady, jakie odnoszą się do stosowania spirali domacicznej25.
Zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego świadome zabijanie nienarodzonych ściąga karę ekskomuniki26. Kara ta dotyczy matki i wszystkich, którzy skutecznie i bezpośrednio przyczynili się do zniszczenia poczętego życia (m.in. lekarz, pielęgniarka, ale również mąż, który skutecznie przymusił żonę do popełnienia tego czynu)27. Spowiednik ma zatem obowiązek pouczenia penitenta o normach prawa kanonicznego. Jeśli skrucha penitenta jest szczera, a trudno jest odesłać go do kompetentnej władzy, której zostało zarezerwowane rozgrzeszenie od cenzury, każdy spowiednik może udzielić rozgrzeszenia w myśl kanonu 1357 i nałożyć odpowiednią pokutę28.
Współdziałaniem formalnym jest także podejmowanie współżycia przy zawinionej sterylizacji współmałżonka. Sterylizacja to celowe pozbawienie zdolności rozrodczej przy zachowaniu czynności wewnątrzwydzielniczej gruczołów płciowych. U kobiet polega ona najczęściej na podwiązaniu lub wycięciu jajowodów czy też na usunięciu macicy, u mężczyzn - na podwiązaniu lub wycięciu nasieniowodów29.
O współdziałaniu formalnym mówimy również w przypadku podejmowania współżycia przy wyrażeniu zgody na stosowanie przez współmałżonka antykoncepcji chemicznej oraz świadomego współdziałania w stosunku z użyciem prezerwatywy. Gdy penitent stosował środki antykoncepcyjne i nie podejmował żadnych prób poprawy, mimo otrzymanych na ostatniej spowiedzi pouczeń, spowiednik ma do czynienia z recydywistą formalnym, od którego musi wymagać bardzo wyraźnych i przekonywających oznak nawrócenia. Spowiadając kobiety, które pomimo swych starań nie mogą uzgodnić ze współmałżonkiem stosowania w małżeństwie etycznych metod pożycia, spowiednik musi właściwie oceniać ich udział w aktach małżeńskich, w których mąż stosuje metody antykoncepcyjne30.
Możemy spotkać się z sytuacją, kiedy penitent (penitentka) jest zmuszany przez współmałżonka do aktów z użyciem antykoncepcji. Kiedy z konieczności bierze udział w jego grzechu, mówimy o współdziałaniu materialnym. W zasadzie penitent powinien okazywać drugiej stronie swą dezaprobatę dla tego, co ona robi, albo dawać do zrozumienia, że dzieje się to wbrew jego woli. Jeśli jednak aktów sprzeciwu nie było, chociaż pojawiała się do nich sposobność, intencja penitenta jest trochę podejrzana. Wtedy trzeba się zorientować co do sposobu współdziałania w złem. Przybrać ono bowiem może postać współdziałania materialnego bezpośredniego albo współdziałania materialnego pośredniego31.
Współdziałanie materialne bezpośrednie ma miejsce wówczas, gdy współmałżonek od początku uczestniczy w grzechu, ponieważ z winy drugiej osoby akt jest od razu wypaczony ze względu na używanie (przez męża lub żonę) środków antykoncepcyjnych. Mąż współdziała materialnie bezpośrednio, gdy współmałżonka od początku stosunku używa osłon czy środków plemnikobójczych. W takim wypadku penitent ma okazać swą dezaprobatę dla współżycia oraz powinien wstrzymać się od aktów małżeńskich, ilekroć wie, że małżonka stosuje środki antykoncepcyjne zapobiegające poczęciu dziecka.
Żona współdziała materialnie bezpośrednio, gdy mąż podczas stosunku używa prezerwatywy albo dąży do współżycia analnego lub oralnego. Może tu mieć miejsce ignorancja niepokonalna (penitentka uważa, że nie ma w tym nic złego, że tak musi postępować, aby mąż nie poszedł do innej kobiety, lub też na spowiedzi nic nie mówi i nie wydaje się, aby odczuwała wyrzuty sumienia). Może też istnieć u niej dobra wola, gdy jest przekonana, iż po niewyrażeniu przez nią zgody na takie współżycie cała wina moralna spadnie na męża. Może także nie rozróżniać rozmaitych form popełnianych nadużyć małżeńskich.
Spowiednik powinien wtedy roztropnie upomnieć penitentkę, aby przeciwstawiła się mężowi, jeżeli tylko będzie miała na tyle siły i odwagi. Jedynie w ostatecznych, wyjątkowych przypadkach, dla bardzo poważnych przyczyn (np. groźba porzucenia) może ona zaniechać sprzeciwu i zachować się biernie. Zachodzi w takich przypadkach fakt przymusu moralnego, który daje prawo do zajęcia postawy wyłącznie biernej wobec spełnianego grzesznego czynu współpartnera. Taką bardzo ważną przyczyną może być obawa przed narażeniem się na bardzo wielkie zło w razie stawiania oporu i odmowy udziału w akcie32.
Należy jednak zdać sobie sprawę z tego, że w pożyciu małżeńskim (inaczej niż w przypadku gwałtu) nawet zachowanie się tylko bierne jest psychologicznie niezwykle trudne dla kochających się małżonków. Ponadto ponawiane tego typu akty współżycia małżeńskiego prowadzą do ciężkich i nieodwracalnych następstw, a w szczególności budzą poczucie winy (ponieważ trudno jest małżonce oddanej mężowi zachowywać się biernie i nieprzyzwalająco). Czasami prowadzą do całkowitej oziębłości, tak groźnej dla istnienia samej więzi małżeńskiej, a w konsekwencji nawet do rozkładu jedności i do zupełnego rozbicia małżeństwa. Dlatego też spowiednik powinien położyć nacisk na wyjaśnienie, że żona może i powinna tak pokierować całością współżycia małżeńskiego, aby uniknąć sytuacji, w których byłaby zmuszona ulec groźbie męża i zachowywać się biernie lub stawiać czynny opór33.
Sprawę można przemilczeć dla ratowania duchowego dobra penitentki, gdy po upomnieniu nie będzie miała odwagi stawić pozytywnego oporu albo gdy spowiednik nie ma pewności, czy to jest u niej możliwe, czy też niemożliwe do przeprowadzenia w praktyce34. Na penitentkę trzeba wówczas nałożyć trzy obowiązki: powinna nie zgadzać się na takie postępowanie męża, w miarę możności czynnie się przeciwstawiać i robić, co jest w jej mocy, aby doprowądzić męża do zniszczenia męskich środków antykoncepcyjnych. W zasadzie penitentka ma się bronić, jak w przypadku gwałtu i dopiero wielki lęk i groźba szkody uwalnia ją od tego obowiązku. Penitentka ulegająca przemocy męża powinna oczyścić przed Bogiem swoją intencję, aby wewnętrznie nie aprobować grzechu35.
Współdziałanie materialne pośrednie ma miejsce wtedy, gdy współżycie małżeńskie jest zapoczątkowane w sposób właściwy, a zostaje wypaczone dopiero później wskutek podjęcia specjalnych działań żony lub męża, które mają na celu niedopuszczenie do poczęcia. Drugi ze współmałżonków współdziała tylko pośrednio, ponieważ nie jest właściwym sprawcą czynu. O ile zachodzą odpowiednio ważne racje, o tyle takie współdziałanie jest czasami dopuszczalne.
Szczególną trudność dla spowiednika może sprawić sytuacja penitentki, która chce szczerze zachować prawo Boże w pożyciu małżeńskim, jednak bywa zmuszana przez męża do stosunków przerywanych, zwanych też onanizmem małżeńskim. Spowiednik może uspokoić sumienie penitentki i uznać ją wolną od winy, jeśli stwierdzi, że zachodzą tu łącznie wszystkie warunki godziwego współdziałania w czynie moralnie złym. Warunki te są następujące: 


jeżeli współżycie cielesne zaczyna się w sposób naturalny, czyli bez zastosowania środków antykoncepcyjnych; 


jeżeli sama nie spowodowała tego rodzaju zachowania się męża przez narzekanie na swoje trudności, np. zdrowotne czy na ciężary związane z macierzyństwem itp.; 


jeżeli sama nie godzi się na przerywanie stosunków, a nawet podejmuje szczere starania, aby odwieść męża od tego rodzaju praktyki; 


jeżeli istnieją wystarczająco poważne przyczyny tolerowania tego stanu (np. obawa zdrady małżeńskiej, poważnego zakłócenia jedności w małżeństwie, znaczne trudności z jej strony w opanowaniu popędu itp.)36. 


Gdy zostają zachowane łącznie powyższe warunki, penitentka może, a nawet powinna zgodzić się na prośbę współmałżonka winnego potem grzechu. Jest ona bowiem tylko osobą współdziałającą z konieczności i dlatego nie uczestniczy w grzesznym postępowaniu drugiej osoby, będącej faktycznym sprawcą zła moralnego. Oczywiście, strona współdziałająca powinna słowami czy zachowaniem dać do zrozumienia współmałżonkowi winnemu, że nie akceptuje wewnętrznie takich praktyk37.
Od współdziałania we właściwym znaczeniu należy odróżnić przemoc lub niesprawiedliwy przymus ze strony jednego z małżonków, któremu druga osoba faktycznie nie jest w stanie się sprzeciwić. Gdy ma miejsce użycie siły czy groźby (przymus fizyczny lub moralny), wtedy zostaje ograniczona przestrzeń wolności jednego z małżonków, zazwyczaj kobiety. Takie przekreślenie czy ograniczenie wolności w zakresie działania zewnętrznego granicza lub znosi odpowiedzialność moralną w stosunku do działania w tej mierze, w jakiej zostało wymuszone, nie zwalnia jednak z obowiązku oporu wewnętrznego, czyli moralnego sprzeciwu w sumieniu wobec grzesznych poczynań drugiej strony, jak też nie zwalnia z obowiązku upominania współmałżonka i wspomagania go, by wszedł na drogę nawrócenia38.Papież Pius XI pisze, że "nieraz jedno z małżonków raczej znosi, niż popełnia grzech, zezwalając, wbrew własnej woli, z ważnego na ogół powodu, na naruszenie właściwego porządku. W takim przypadku jest ta strona bez winy, byleby nie zaniedbała obowiązku miłości bliźniego i byle starała się drugą stronę odwieść od grzechu"39.
Kolejnym problemem z jakim może się spotkać spowiednik w& konfesjonale, jest sprawa podejmowania przez małżonków współżycia w kontekście zagrożenia AIDS. Może zrodzić się pytanie, czy małżonkowie chorzy na AIDS mają prawo do rodzicielstwa? Należy zaznaczyć, że żaden ludzki autorytet nie jest upoważniony do stanowienia prawa normującego pełnienie misji prokreatywnej małżonków. Już papież Pius XI podkreśla, że małżonkowie zachowują w tych sprawach całkowitą autonomię, nawet kiedy nie są zdolni wydać na świat potomstwa zdrowego czy zdolnego do samodzielnego istnienia40. Również Pius XII jednoznacznie stwierdza, że w przewidywaniu urodzenia dzieci kalekich można tylko odradzać zrodzenie potomstwa, ale nie można zabraniać41.
Do małżonków chorych na AIDS odnoszą się ogólne wskazania, zawarte zarówno w soborowym (por. KDK 50), jak i posoborowym nauczaniu Kościoła42. Po pierwsze, w dziedzinie prokreacji istnieje obowiązek poszanowania decyzji małżonków. Jedynie można im odradzać małżeństwo lub zrodzenie potomstwa. Nie wolno im natomiast tego zabraniać, czy grozić sankcjami w przypadku niedostosowania się do tych wskazań. Po drugie,należy uznać za niemoralne wszelkie środki i metody antykoncepcyjne. Po trzecie, dozwolone są metody naturalnej regulacji poczęć, pełnej wstrzemięźliwości i adopcji. Zarówno wyniki badań, jak i dane statystyczne wskazują na to, że małżonkowie chorzy na AIDS powinni czuć się zwolnieni z zadań rodzicielskich. Według wskazań etycznych zaś nic nie stoi na przeszkodzie, by ograniczyli współżycie do okresów niepłodnych, stosując naturalne metody regulacji poczęć. Gdyby jednak dziecko zostało poczęte, należy przyjąć je z miłością, odrzucając przerywanie ciąży czy zabieg eutanazji43.
Zakończenie

Należyte wypełnienie trudnego zadania, jakie staje niejednokrotnie przed spowiednikiem małżonków, wymaga zastosowania wszystkich możliwych środków, które mogą ułatwić penitentowi spowiedź i uczynić ją dla niego owocniejszą. Ważne jest zadbanie i to, by na spowiedź, do której według przewidywań przystępować będą małżonkowie, kapłan zarezerwował dostateczną ilość czasu, konieczną dla gruntownego odbycia spowiedzi przez penitentów, ustalenia rzeczywistego stanu ich sumienia i udzielenia im koniecznych pouczeń. Ma to szczególne znaczenie, gdy chodzi o organizację spowiedzi rekolekcyjnych, misyjnych i związanych z okresem wielkanocnym. Konieczne jest również zapewnienie podczas odbywania spowiedzi odpowiedniej ciszy i dyskrecji, ponieważ ich brak może całkowicie przekreślić wartość spowiedzi, wymagającej często dłuższego wyznania ze strony penitenta oraz jego dialogu ze spowiednikiem.
Formą przygotowania do spowiedzi, mającą wielkie znaczenie praktyczne, jest organizowanie spotkań, kursów, konferencji lub serii nauk, zawierających odpowiednie pouczenia, dotyczące zagadnień etyki małżeńskiej. Niezbędnym elementem przygotowania kapłana do spowiedzi małżonków jest również zapoznanie się z adresami i terminarzami pracy najbliższych punktów katolickiego poradnictwa małżeńskiego. 


Ks. Jan Orzeszyna - prof. PAT dr hab. teologii. Kapłan diecezji sosnowieckiej. Kierownik Katedry Teologii Moralnej Szczegółowej na Wydziale Teologicznym PAT w Krakowie. Opiekun Specjalizacji Teologii Moralnej na Wydziale Teologicznym PAT. Dyrektor Instytutu Teologii Rodziny przy Wydziale Teologicznym PAT w Krakowie. Redaktor naczelny "Sosnowieckich Studiów Teologicznych". 
Przypisy 


Papieska Rada do spraw Rodziny, Vademecum dla spowiedników o niektórych zagadnieniachmoralnych dotyczących życia małżeńskiego, w: Posługa spowiedników w realizacji powołania małżeńskiego, Łomianki 1999, nr 1, 1 (dalej: Vademecum). 


Por. Episkopat Polski, Wskazania dla spowiedników w zakresie spowiedzi małżonków (23.06.1965), w: Posługa spowiedników w realizacji powołania małżeńskiego, Łomianki 1999, nr 2 (dalej: EP 1965). 


Por. Paweł VI, Encyklika Humanae vitae, Rzym 1968, 8 (dalej: HV). 


Por. tamże 13. 


Por. Kongregacja Nauki Wiary, Instrukcja o szacunku dla rodzącego się życia ludzkiego i o godności jego przekazywania Donum vitae (22.02.1987), nr I 1/6. 


Por. Episkopat Polski, Wskazania dla spowiedników w zakresie spowiedzi małżonków (26.01.1970), w: Posługa spowiedników w realizacji powołania małżeńskiego, Łomianki 1999, s. 152 (dalej: EP 1970). 


Por. HV 12; Vademecum2, 4. 


Por.. J. Bajda,Moralna ocena antykoncepcji a przerywanie ciąży, Gdańsk 1996, s. 19-22. 


HV 14 


Tamże; por. Jan Paweł II, Adhortacja Familiaris consortio, Rzym 1981, 32 (dalej: FC). 


Jan Paweł II, Encyklika Evangelium vitae, Rzym 1995, 1 (dalej; EV). 


Por. HV 16; FC 32; EV 97. 


Por. EP 1970, s. 154. 


Vademecum 3, 7. 


Por. EP 1970, s. 155. 


Por. tamże. 


Por. EP 1965, nr 4. 


Por. Vademecum 3, 5. 


Por. EP 1970, s. 155. 


Por. EP 1965, s. 146. 


KPK kan. 980. 


Por. Vademecum 3, 11. 


Tamże 3, 5. 


Por. A. Kokoszka, Moralność życia małżeńskiego. Sakramentologia moralna, cz. 3, Tarnów 1996, s. 240. 


Por. W. Gasidło, Z zagadnień etyki małżeńskiej i rodzinnej, Kraków 1994, s. 267. 


Por. KPK kan. 1398. 


Por. tamże kan. 1329. 


Por. Vademecum 3, 19. 


Por.. Ubezpłodnienie, w: Mała encyklopedia medycyny, t. 3, Warszawa 1988, s. 1276. 


Por. EP 1970, s. 156. 


Por. A. Kokoszka, dz. cyt., s. 242. 


Por. EP 1970, s. 157. 


W przypadku stosowania przez męża środków antykoncepcyjnych żona nie tylko nie może formalnie współdziałać przez swą aprobatę dla tej metody, lecz ma obowiązek przeciwstawienia się spełnianiu z nią aktów onanistycznych. EP 1965, s. 144. 


Por. A. Kokoszka, dz. cyt., s. 244. 


Por. tamże. 


Por. EP 1965, s. 143. Małżonek może się też domagać aktu małżeńskiego, jeżeli jest on potrzebny do uniknięcia własnej niepowściągliwości, nawet jeżeli z winy współmałżonka ten akt skończy się prawdopodobnie - czy na pewno w sposób niewłaściwy. Osoba współdziałająca materialnie w grzechu może też zgodzić się na przeżycie osobistej przyjemności zarówno przed aktem małżeńskim, jak i podczas jego trwania. Penitentka nie ma jednak prawa doprowadzić u siebie do pełnej satysfakcji płciowej, gdy mąż przerwał już stosunek seksualny, bo ta przyjemność jest związana z naturalnym jego odbyciem. A. Kokoszka, dz. cyt., s. 243. 


Por. A. Kokoszka, dz. cyt., s. 243. 


Por. K. Wolski, Współdziałanie w grzechu antykoncepcji współmałżonka, w: Posługa spowiedników w realizacji powołania małżeńskiego, Łomianki 1999, s. 67. 


Pius XI, Encyklika o małżeństwie chrześcijańskim Casti connubii (31.12.1930), Komorów 2000, nr II, l, s. 82. 


Por. tamże II, 2. 


Por. Pius XII, Przemówienie, 12. 1.1958. 


Por. HV 10; FC 30. 


Por. A. Kokoszka, dz. cyt., s. 183-184. 










piątek, 23 listopada 2012

Czemu nie warto mieszkać ze sobą przed ślubem


ks. Piotr Pawlukiewicz  

Czemu nie warto mieszkać ze sobą przed ślubem


Zapraszam szczególnie ludzi młodych do wysłuchania ciekawej konferencji ks. Piotra Pawlukiewicza którą wygłosił w temacie życia pseudo małżeńskiego przed ślubem.

Dzisiaj wielu żyje tak jakby byli małżeństwem chociaż w rzeczywistości nim nie są.
Obok problemów natury duchowej (uporczywe trwanie w grzechu) to rodzi ów sytuacja również konsekwencje natury psychicznej (jakoś nikt z propagatorów ich nie porusza), społecznej, rodzinnej i wiele innych. Wybór ten także może mieć swoje skutki w następnych pokoleniach.
Tak wiele dzisiaj się mówi o dobru kobiet ale największe konsekwencje takiego wyboru to właśnie one ponoszą. Zapraszam do wysłuchania konferencji.



czwartek, 22 listopada 2012

Spotkanie biblijne 22.11.2012

Zapraszamy wszystkich na spotkanie biblijne
22.11.2012, godz. 20.00
Dom Misyjny Misjonarzy Krwi Chrystusa
Swarzewo
(aula)



Dlaczego Słowo Boże? Dlaczego Biblia?
Dlatego, iż przez Słowo przemawia sam Bóg.
Czytanie i rozważanie Słowa jest również formą modlitwy.
Jaki jest twój stosunek do Biblii? 
Do Słowa, które daje ci Pan?
Przyjdź i razem z nami ucz się rozważać Słowo.



Zaczęłam dawać leki homeopatyczne moim dzieciom


Kochani!

Wiele osób pyta o homeopatię. Mam także wiele przykładów, że nie jest to niewinne leczenie ziołami. Już kilka razy posługiwałem spowiedzią i modlitwą uwolnienia w tej sprawie. Przysyłam Wam to świadectwo jednej pani doktor. Dla wielu z Was może być to pierwsza wiadomość i spojrzenie z tej strony. Myślę, że w końcu trzeba coś zrobić z tym nielegalnym zarabianiem pieniędzy w aptekach. tzw. leki homeopatyczne nie zasługują na termin "lek". Wie o tym wielu lekarzy, ale weszły do sprzedaży jak zioła, tzn. rzeczy które naturalnie mogą powodować zdrowienie, a zaszkodzić nie mogą. Czy jest tak rzeczywiście?

 
o. Krzysztof Kołodyński svd
 

 
Jestem pediatrą i matką czwórki dzieci. Kiedy moje dzieci były małe doradzano mi wiele razy stosowanie syropów homeopatycznych na kaszel. Początkowo odmawiałam, jednak później zapisałam się na kursy homeopatii, aby zrozumieć działanie tego leku. Po ich ukończeniu otrzymałam dyplomy z Wiedeńskiej szkoły homeopatii, Indian Institute€“ the School of Revolutionized Homeopathy i kursu BIHOST.
 
Po ukończeniu pierwszego z nich w 1995 zaczęłam dawać leki homeopatyczne moim dzieciom. Dzięki nim moja córka została uzdrowiona m.in. z zapalenie oskrzeli, zapalenie ucha środkowego, powtarzających się zapaleń krtani. Byłam bardzo entuzjastycznie nastawiona do tej metody, a każdy medyczny sukces, który dzięki niej osiągnęłam popychał mnie do zapisywania się na kolejne kursy. W tamtym okresie nie otworzyłam praktyki, jako stricte lekarz homeopata, ale myślałam o tym. Z tego powodu zakupiłam aparaturę diagnostyczną, EAV i PSION, która pomaga dobierać leki homeopatyczne do pacjentów. Homeopatia to leczenie informacją. Nauczyłam się tego po 5 latach uczęszczania na różnego rodzaju kursy i szkolenia. Nauka o homeopatii mówi, że leki te nie zawierają żadnych środków chemicznych, tylko informację. Kiedy chciałam się dowiedzieć czegoś więcej na temat rodzaju informacji, które zawierają te leki, wykładowca wyśmiał mnie. Po kursie pokazałam mojemu bratu, który jest inżynierem elektrotechnikiem, aparat, PSION- stwierdził on, że to zwykły kalendarzyk elektryczny, a ja jestem naiwna wierząc w takie rzeczy.
 
W mojej głowie było zawsze coś, co kazało mi nie leczyć w ten sposób, narastał jakiś niepokój w sercu. Na początku nie wiedziałam, że jest on związany ściśle z homeopatią, leczyłam moje dzieci i to działało, mimo iż nie rozumiałam jak. 

Starałam się jednak szukać odpowiedzi. Kiedyś dostałam książkę Dr. Judith Erdélyiovej "Medycyna Alternatywna w Świetle Biblii". Autor mówił, że medycyna alternatywna jest związana z okultyzmem i uprawianiem magii. Byłam zszokowana tym, że mogłabym leczyć za pomocą magii. Ponieważ byłam w domu, uklęknęłam przed krzyżem i zaczęłam się modlić. To była naprawdę modlitwa serca. Prosiłam Jezusa by wyzwolił mnie od ducha okultyzmu i magii, wyrzekałam sie wszystkiego złego. Prosiłam również o dary Ducha Świętego. Później zdałem sobie sprawę, że modliłam się modlitwą auto-egzorcyzmów, co jest dopuszczalne w indywidualnej modlitwie.
 
Po tej modlitwie spadła z moich oczu zasłona. Przypomniałam sobie o urządzeniach, które kupiłam. Działały poprawnie, wykrywając choroby, mimo iż ich budowa teoretycznie na to nie pozwalała tzn. nie było w nich nic, co mogłoby mi logicznie wytłumaczyć ich właściwości diagnostyczne. Zrozumiałam, że muszą działać na zasadzie jakieś magii. Zadzwoniłam do homeopaty, który sprzedał mi PSION. Powiedziałam, że nie będę z niego korzystać, gdyż uważam, że działa na zasadzie jakieś magii. Nie zaprzeczył. To był dla mnie szok, ponieważ w trakcie kursów i szkoleń nikt nie mówił ani słowa o magii. Drugie urządzenie EAV, po jego przeanalizowaniu działało na zasadzie wahadełka, tylko o bardziej nowoczesnym wyglądzie po to, żeby uwiarygodnić kompetencje lekarzy, którzy je używają.
 
Jednakże, nie byłam w stanie zrozumieć od razu powiązania homeopatii z magią, o której nie miałam pojęcia. Podzieliłam się jednak wszystkim z moim mężem i poszłam z tym do spowiedzi. Ksiądz, u którego się spowiadałam, potwierdził, że homeopatia ma podłoże okultystyczne. Mój mąż kupił mi książkę „ List pasterski Episkopatu Toskanii: Magia, wróżbiarstwo i wpływy duchowe”. Po spowiedzi otworzyłam książkę i przeczytał: „forma magii - poprzez naśladownictwo...”. To było dokładnie to, czego nie mogłam zrozumieć w ciągu pięciu lat moich "studiów" na temat homeopatii. Homeopatia opiera się na dwóch podstawowych zasadach:
1. similia similibus curantur - leczyć podobne podobnym. Jest to zasada magii i homeopatia działa na tej zasadzie. Nie jest to zioło, które działa, ale jest to duchowe leczenie.

2. zasada rozcieńczania i dynamizacji - Im bardziej lek homeopatyczny jest rozcieńczony, tym większy jest stopień jego wpływu na organizm, zarówno na sferę fizyczną, psychiczną jak i duchową człowieka.. W niektórych preparatach poziom tego rozcieńczenia jest tak ogromny, że jest małe prawdopodobieństwo zachowania się oryginalniej „leczącej” materii. Mimo to taki lek działa, gdyż jest to swego rodzaju lekarstwo duchowe niewymagające jakiejkolwiek materii. 

Kiedy zrozumiałam, że homeopatia to rodzaj okultyzmu, postanowiłam z nim skończyć. Wylałam leki do zlewu. Zaczęłam spędzać dużo czasu na czytaniu Biblii. W niej znalazłam odpowiedzi, co robić dalej. Spaliłam wszystkie książki i urządzenia. Po tym odczułam wewnętrzny pokój. Za zgodą mojego spowiednika, zaczęłam pościć o chlebie, wodzie i talerzu zupy.

W tym czasie zaczęły się poważne problemy z moimi dziećmi. Moja najstarsza córka widziała dwa razy złego. Miała tylko dziewięć lat. Poprosił ją, by się mu oddała. Po modlitwie o uwolnienie od ducha homeopatii nigdy więcej takie wizje się nie powtórzyły. Moja druga córka miała problemy z oddychaniem w nocy. Nie było żadnych problemów w ciągu dnia, ale w nocy było coraz gorzej. Wpadłam na pomysł, aby podczas takiego ataku zacząć się za nią modlić, o wyzwolenie z ducha homeopatii. Zasnęła i nigdy już ataki się nie powtórzyły. Mój syn przejawiał silne ataki agresji. I znowu po modlitwie wszystko znikło.Po tym wszystkim wzięłam udział w rekolekcjach o uzdrowienie wewnętrzne, które prowadził o. Elias Vella i w rekolekcjach „Post i Modlitwa” w Medjugorje. Tu nauczyłam się jak pościć. 

Pewnego dnia, kiedy pościłam uświadomiłam sobie, że moje dzieci nie kłócą się, a w rodzinie panuje pokój. Modlitwy, czytanie Biblii, sakrament pojednania, post, Msza Święta to środki, przez które zostałam uwolniona z sideł i oszustwa homeopatii. 

Dr. Emília Vlaková

Źródło: „Voice Medjugorje” sierpień 2010.